Dwarf Cigarette Red
Dialog
Ahoy tam, dzielna duszo!
Masz ochotę na talizman?
Potrzebujesz trochę magii?
Chcesz unikalny drobiazg?
Szukasz czegoś specjalnego?
Gotowy na zdziwienia?
Przeglądasz skarby?
Zainteresowany czymś rzadkim?
Ahoy, poszukiwaczu skarbów!
Potrzebujesz talizmanu?
Masz ochotę na coś błyszczącego?
Chcesz się wymienić?
Zostań przeklęty, znaczy, pobłogosławiony!
Masz ochotę na magię?
Oferta dnia!
Gotowy na cuda?
Tak, nazywam się Bombur, handlarz dziwnych rzeczy.
Od parnych alejek goblińskiego rynku po ten zapomniany las, wszystko widziałem.
A sprzedałem też wszelkie rodzaje szmelcu!
Ten broszka skarabeusza? Gwarantuje, że zyskasz przyjaciół, gdziekolwiek pójdziesz.
Nie zostawią cię w spokoju nigdy!
Działało świetnie dla mnie w Yornerze. Stałem się tak popularny, że musiałem tu przyjechać.
Szukasz pierścionka, który krzyczy 'Pomocy!', gdy jesteś w tarapatach?
Ta piękność tutaj robi to przez cały dzień, codziennie dla zabawy!
Prawda jest taka, że straciłem żonę przez klątwę, która zaprowadziła mnie do Kwalat.
Uzbieranie ich może nauczyć mnie, jak to złamać i wrócić do domu.
Ach, zawsze w samym gąszczu, wiesz!
W zeszłym tygodniu, jakiś głupek pomyślał, że okradnie starego Bombura w kamieniołomie.
Żart z nimi, wzięli przeklętą relikwię!
Biedaczysko będzie mówił pytaniami, aż się wyda.
Ale oprócz tego, po prostu kwitnę w chaosie.
Trzyma mnie to w formie, strasznie mnie bawi.
Tak, dzień bez odrobiny szaleństwa nie jest wart życia.
Postanowiłem tu na chwilę zaparkować swoje towary.
Pomyślałem, że potwory będą dobrymi klientami, ha!
Byłem w Riverrise za wielu gderliwych rzemieślników, za mało wydających monety.
A Złote Pole? Nie zaczynaj, za dużo rolników, za mało piwa.
To miejsce? Na tyle ciche, z odpowiednią ilością niebezpieczeństwa, by utrzymać to interesującym.
Do tego lasy dają mi mnóstwo miejsc, aby ukryć moje bardziej, er, "wątpliwe" towary.
Potrzebuję, żebyś dotknął czegoś przeklętego.
Będzie zabawa!
Och, absolutnie.
Masz ochotę polizać przeklętą relikwię?
Tak, mam małe zadanie, wiąże się z odrobiną psoty.
Perfekcyjne wyczucie czasu!
Mam robotę dokładnie w twoim stylu, niebezpieczną i głupią.
Tylko nie przejmuj się zębami na tym drobiazgu.
Jak się czujesz w kwestii ryzykowania kończyny lub dwóch?
Nie, spadaj. Cieszę się moim dymem.
Nie teraz, zajęty sprzedawaniem.
Doceniam to, ale jestem w trakcie kantowania, ekhm, sprzedawania.
Nie, mam to pod kontrolą...
Oszczędź energię, przyjacielu.
Nie, nie dzisiaj.
Doceniam to, ale jestem w trakcie sprzedaży.
Jesteś mniej przydatny niż jednonożny krasnolud w konkursie kopania.
Nie, dzięki, stary. Próbuję sprzedać ten zaczarowany paznokieć.