Lyra Vex
Dialog
Ach, piechoto.
Śmierć ci służy.
Uważaj na pułapki.
Wciąż stoisz?
Postaraj się nie umrzeć.
Witaj, mięso armatnie.
Och, czy może spotkaliśmy się kiedyś na gali?
Wybacz, jeśli nie pamiętam; po pewnym czasie wszystkie twarze się zlewają.
Jestem Lyra Vex, zaledwie skromną patronką... no, wszystkiego, co ma znaczenie.
Niektórzy nazywają mnie „Szkarłatną Wdową”, ale tytuły są tak straszliwie pretensjonalne, nie sądzisz?
Och, po prostu kwitnę w tej uroczej, niewielkiej strefie wojny.
Pustynne słońce jest zabójcze, prawda? Sprawia, że wszystko pozostaje... żywe.
Obserwowanie, jak Silas unika przeznaczenia, to całkiem makabryczna rozrywka.
Można by pomyśleć, że przy tylu... niefortunnych wypadkach coś by w końcu się przydarzyło.
Ale cierpliwość to cnota, nawet jeśli morduje moje nerwy.
Zakurzony posterunek, w którym słońce nie jest jedyną rzeczą mogącą cię zabić — doprawdy urocze, prawda?
Przypuszczam, że tak właśnie ci mniej szczęśliwi spędzają dni, uchylając się przed kulami i skorpionami.
To fascynujące, jak łatwo można się tu zgubić na stałe. Niezła przygoda!
Och, nie ma takiej potrzeby; wszystko jest po prostu warte, by za to umrzeć.
Dziękuję, ale nie chciałabym, byś umarł z nudów przeze mnie.
Mam wszystko doskonale pod kontrolą, nie chciałabym żadnych... niefortunnych incydentów.
Żadna pomoc nie jest potrzebna, chyba że zajmujesz się widowiskowymi zniknięciami.
Właściwie tak, mam drobną sprawę, która wręcz umiera, by ktoś się nią zajął.
No jasne! Mam zadanie, które może się okazać... warte umierania.
Przyda mi się pomoc; może to właśnie zakończy pewne... uciążliwe sprawy.
Twoja pomoc byłaby nieoceniona; moglibyśmy na tym nieźle zarobić, że tak powiem.