Mabel Thorn
Dialog
Apsik! Cześć.
Skrztus...cześć.
Znowu ty? Apsik!
Ech, nie zioła! Cześć.
Jedna chwila... Apsik! Cześć.
Jestem Mabel Thorn... A-psik! Alergiczna na wszystko, co zielone.
Kiedyś byłam... sz sniff...beztroską wędrowniczką, zanim rośliny Kwalata mnie dopadły.
W Riverrise wszystko było w porządku, dopóki ta banda nie przyjechała do miasta...
Teraz po prostu... A-psik!...próbuję przeżyć ten zielony koszmar.
Jak wyglądam?
Ledwo mogę mówić bez kichania w trakcie zdania.
To jak życie w niekończącej się chmurze pyłku.
Pewnego dnia... wymyślę, jak je wszystkie spalić.
A-psik!... To jest Riverrise.
Stolica ziołolecznictwa Kwalata... sniff.
Pełna roślin... A-psik!... i kolejnych roślin.
Nie mogę uwierzyć, że ludzie... naprawdę lubią tutaj mieszkać.
To jak komiczne odwet Matki Natury na mnie.
Mam nadzieję, że masz... A-psik!... chusteczki.
A-psik! Nie... czuję się dobrze.
Sniff... daję radę... A-psik! Dzięki, mimo to.
Te zioła... A-psik!... naprawdę mnie dopadły, ale... A-psik! radzę sobie.
Przeżywam... jeśli liczyć... A-psik!...kichanie jako przetrwanie.
Mam to pod kontrolą, po prostu... sniff... walczę z ziołowym apokalipsą.
A-psik! Doceniam to, ale... sniff... radzę sobie z tym szaleństwem.
A-psik! Tak, poproszę!
Sniff... nie mogę znieść tych ziół... potrzebuję pomocy!
Chętnie przydałaby mi się... A-psik!... ręka tutaj!
Pomóż mi uciec... z tego zielonego koszmaru!
Te rośliny... sniff... knują przeciwko mnie!