Mary Jane Greenpuff
Dialog
Hej, stary! Masz trochę pokoju do szerzenia?
O kurczę, wyglądasz jak żołnierz czy coś w tym stylu, stary!
Pozdrowienia, towarzyszu podróży! Widziałeś tu jakieś fajne rośliny?
Ej, co tam, bracie? Drzewa dziś szepczą.
Hej, człowieku! Masz ochotę dołączyć do mnie, by zachwycać się tym odlotowym lasem?
Pokój i miłość, przyjacielu! Czujesz tu klimat?
Hej! Nie jesteś z wojska, co?
Ale czad cię spotkać, stary! Natura jest dziś całkiem odjazdowa, co?
Znasz mnie, ziomek! Strażniczka odjazdowych roślin i wszelkiego chillu. Mary Jane do usług.
Chociaż ta wolontariacka armia to nie rodzaj służby, o jaki mi chodziło.
Byłam nieco... oderwana od rzeczywistości i podpisałam jakieś formularze od rekrutera.
Nim się obejrzałam, dostałam broń i kazano mi odstrzeliwać łby jakimś stworom.
To nie moje klimaty, więc dałam nogę. Chcesz się przyłączyć?
Wojna to niezły dołek; wszyscy powinniśmy się po prostu przytulić i załatwić sprawę.
Masz może kadzidełka? Odpowiedni zapach może całkowicie ustawić twoją aurę.
To miejsce, stary... jest wyjątkowe.
Energia tutaj jest naturalna. Zwykle Kwalat wydaje się taki... nie z tego świata.
Ale w sumie, ziomek, chcę się stąd wydostać. Noszenie pary futrzanych spodni, których nie można zdjąć, to masakra na pustyni.
Pomoc? Nie, dzięki, stary. Po prostu wyluzowuję się przy drzewach.
Nie, jest git, ziomek. Po prostu próbuję sobie przypomnieć, gdzie położyłam... coś.
Pomoc? Ale jazda! Ale ja tylko siedzę tutaj, wiesz, chłonę energię.
Dzięki, ale myślę, że wszechświat ma mnie teraz w swojej opiece.
Wszystko pod kontrolą, przyjacielu! Chyba że możesz mi pomóc znaleźć mój... chwila, o czym my rozmawialiśmy?
Pomoc? O, to jest naprawdę odlotowe! Naprawdę przydałaby mi się pomoc z... czymś.
Tak, ziomek! Jeśli chcesz trochę popłynąć ze mną, byłoby super.
Pewnie, stary! Mam taką, no wiesz, misję, ale ciągle mnie coś rozprasza.
Zdecydowanie przydałaby mi się pomoc! Te lasy są jak labirynt, wiesz?
O tak, pomoc byłaby kosmiczna! Razem możemy, wiesz, znaleźć to, czego mi brakuje.